Joanna Ałasa EN

12 questions to: Joanna Ałasa, ACCA, CFA, Investment Advisor Asia, thank you so much for agreeing to participate in the 12on12 project! Looking at the impressive number of titles you hold, it’s impossible not to start the conversation with you on personal development. What have the various certifications you hold given you and who would you recommend them to? Each of them was useful in my professional work and I managed to obtain both the Investment Advisor and CFA certificates while still at university. With license number 281, I was among the first ten women to hold this title on the Polish capital market over the nearly 20 years of its existence. This shows how masculinized this environment is. Most importantly, however, these certifications gave me the knowledge to start working independently as an analyst at a brokerage house and also opened the door for me to work at a mutual fund, where I still work today. You deal with investments on a daily basis. Do Poles prefer to invest on the stock exchange by themselves or do more people use the offer of investment funds? Is Warsaw Stock Exchange dominated by institutional or individual investors? According to available statistics, Poles are afraid to invest in risky assets and they perceive investment funds as a product for the wealthy. If they do invest, they often choose products perceived as relatively safe, e.g. bond funds, which, along with a drop in interest rates on savings accounts, have gained in popularity. The last several months have seen a significant increase in the number of brokerage accounts opened, which means that some Poles are trying to make money on the stock market on their own account, looking for alternatives to investing their savings. In 2020 individual investors accounted for a quarter of trading on the Main Market of the Warsaw Stock Exchange, which is the best result since 2009. On Newconnect (an alternative trading system with fewer formal requirements) the share of individual investors in turnover was as high as 92%. You work at a mutual fund as an equity analyst. What does working on buy-side mean? What is the role of the equity analyst versus the role of fund manager? A buy-side job is a job with an asset (capital) management company, such as an investment or pension fund. These companies invest the capital raised from clients on the stock market in order to multiply it. An analyst’s job is to evaluate a company’s financial condition, assess its competitiveness and attractiveness and as a result recommend the purchase or sale of shares in the analyzed company. Typically, analysts are responsible for particular sectors and within those sectors they make selections of companies for portfolios. The fund manager is the person who decides on the final shape of the portfolio, i.e. what securities (company shares, treasury or corporate bonds) or other financial instruments will be included in the portfolio. It is probably worth mentioning that in some companies the division into analysts and managers may not be applied, and the analyst’s work is performed by the manager. If you can, describe for us how investment decisions are made by institutional investors? How are portfolio companies selected? Is there a lengthy process or rather quick decisions? Every decision made by fund managers must be documented. One element of this recommendation is security valuation and analysis of financial and non-financial data (so-called ESG analysis) performed by analysts working for a given asset management company. These valuations have certain assumptions sewn into them regarding price, volume or cost developments in a given company. The purpose of these analyses is to identify stocks with the greatest potential for building value. Alternatively, to select those that should be removed from the portfolio. If as a result of receiving new information, for example obtained through the analysis of published financial reports of a competitor, expectations concerning future results and financial flows change, the decision to buy or sell shares may be taken quickly. It is important to draw conclusions from observations of what is happening in the macroeconomic environment, not only in Poland but also globally. This allows us to identify investment opportunities before other market participants do. Exactly, you have just mentioned incorporating ESG elements into capital market decision making. What does this acronym stand for and how can you incorporate these elements into your investment decisions? Incorporating ESG (E- environment, S- social, G – governance) elements into decision making actually means increasing the amount of information we obtain and analyze about a company. In addition to analyzing financial data, we analyze non-financial data, i.e. environmental, social, and corporate governance data, i.e. the way in which companies are managed and supervised. This information includes, for example, whether the company aims to reduce its CO2 emissions or water consumption, whether it cooperates with local communities, how it cares for its employees, and what its policy is on ethics and anti-corruption. We then use the data obtained from these areas to create an internal ESG rating, which, depending on the type of fund and how strongly it integrates ESG elements into its investment process, has a greater or lesser impact on investment decisions. Would you say that any of the ESG letters is more important for institutional investors? Or it depends on the sector in which the company operates? For many years, the ESG element that everyone paid attention to was corporate governance. Its relevance has certainly not diminished, as without adherence to its principles any action in any other area will be worth little. Today, investors are paying more and more attention to environmental and social issues. This comes with increasing pressure from regulators and NGOs to allocate funds in sectors and companies that are perceived to support the sustainable development of economies and the planet. Of course, which element, environmental, social and corporate governance, is more important for a given company is linked to the sector in which it operates. For example, corporate governance in a bank

Joanna Ałasa PL

12 pytań do: Joanna Ałasa, ACCA, CFA, Doradca Inwestycyjny Asia, bardzo Ci dziękuję, iż zgodziłaś się wziąć udział w projekcie 12on12! Patrząc na imponującą liczbę tytułów, którą posiadasz, nie sposób nie zacząć rozmowy z Tobą od rozwoju osobistego. Co dały Ci poszczególne posiadane certyfikaty i komu byś je poleciła? Każdy z nich przydał mi się w mojej pracy zawodowej, przy czym zarówno certyfikat doradcy inwestycyjnego, jak i CFA udało mi się uzyskać jeszcze na studiach. Z numerem licencji 281 byłam w pierwszej dziesiątce kobiet, które ten tytuł posiadały na polskim rynku kapitałowym w ciągu prawie 20 lat jego istnienia. Pokazuje to jak bardzo zmaskulinizowane jest to środowisko. Najważniejsze jest jednak to, iż te certyfikaty dały mi wiedzę, dzięki której mogłam rozpocząć samodzielną pracę na stanowisku analityka w domu maklerskim, a także otworzyły mi drogę do pracy w funduszu inwestycyjnym, w którym pracuję do dzisiaj. Na co dzień zajmujesz się inwestycjami. Czy Polacy preferują sami inwestować na giełdzie czy też więcej osób korzysta z oferty funduszy inwestycyjnych? Czy na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie królują bardziej inwestorzy instytucjonalni czy indywidualni? Zgodnie z dostępnymi statystykami Polacy boja się inwestować w ryzykowne aktywa, a fundusze inwestycyjne postrzegają jako produkt dla osób zamożnych. Jeśli już inwestują to często wybierają produkty postrzegane jako relatywnie bezpieczne, np. fundusze obligacyjne, które wraz ze spadkiem oprocentowania na rachunkach oszczędnościowych zyskały na popularności. Ostatnie kilkanaście miesięcy przyniosły dość znaczny wzrost liczby otwartych rachunków maklerskich, co oznacza iż część Polaków próbuje zarabiać na giełdzie na własny rachunek, szukając alternatywy dla lokowania swoich oszczędności. W 2020 roku inwestorzy indywidualni odpowiadali już za jedną czwartą obrotów na Głównym Rynku na Giełdzie Papierów Wartościowych akcji, co jest najlepszym wynikiem od 2009 roku Na Newconnect (czyli alternatywnym systemie obrotu, cechującym się mniejszymi wymogami formalnymi) udział inwestorów indywidualnych w obrotach wyniósł aż 92%. Pracujesz w funduszu inwestycyjnym jako analityk akcji. Na czym polega praca na tzw. buy-sidzie? Jaka jest rola analityka akcji a jaka jest rola zarządzającego? Praca na tzw. buy-sidzie to praca w firmie zarządzającej aktywami (kapitałem), na przykład w funduszu inwestycyjnym lub emerytalnym. Firmy te, kapitał pozyskany od klientów, inwestują na giełdzie, dążąc do jego pomnożenia. Praca analityka polega na ocenie sytuacji finansowej spółki, ocenie jej konkurencyjności oraz atrakcyjności, a w efekcie zarekomendowanie kupna bądź sprzedaży akcji analizowanej spółki. Zazwyczaj analitycy odpowiedzialni są za poszczególne sektory i w obrębie tych sektorów dokonują selekcji spółek do portfeli. Zarządzający funduszem jest osobą, która decyduje o ostatecznym kształcie portfela, czyli o tym jakie papiery wartościowe (akcje spółek, obligacje skarbowe lub korporacyjne) lub inne instrumenty finansowe znajdą się w portfelu. Warto pewnie wspomnieć, iż w niektórych firmach podział na analityków i zarządzających może nie być stosowany, a praca analityka wykonywana jest przez zarządzającego. Jeśli możesz, opisz nam jak podejmowane są decyzje inwestycyjne przez inwestorów instytucjonalnych? Jak wybiera się spółki do portfela? Czy jest długotrwały proces czy raczej szybkie decyzje? Każda decyzja podejmowana przez zarządzających funduszami musi być udokumentowana. Jednym z elementów tej rekomendacji są wyceny i analizy danych finansowych i niefinansowych (tzw. analiza ESG) dokonywane przez analityków pracujących w danej firmie zarządzającej aktywami. Wyceny te mają w sobie zaszyte pewnie założenia dotyczące kształtowania się cen, wolumenów czy kosztów w danej spółce. Celem tych analiz jest zidentyfikowanie akcji spółek o największym potencjale wzrostu ich wartości. Ewentualnie wytypowanie tych, które z portfela należałoby usunąć. Jeśli w wyniku otrzymania nowych informacji, na przykład uzyskanych poprzez analizę opublikowanych raportów finansowych konkurenta, zmieniają się oczekiwania dotyczące przyszłych wyników i przepływów finansowych decyzja o kupnie bądź sprzedaży akcji może być podejmowana szybko. Ważne jest wyciąganie wniosków z obserwacji tego co się dzieje w otoczeniu makroekonomicznym, nie tylko w Polsce ale i na świecie. Pozwala nam to na zidentyfikowanie okazji inwestycyjnych zanim zrobią to pozostali uczestnicy rynku. No właśnie, wspomniałaś o włączaniu elementów ESG do podejmowania decyzji na rynku kapitałowym. Co ten skrót oznacza i jak można włączać te elementy do podejmowania decyzji inwestycyjnych? Włączanie elementów ESG (skrót od angielskich słów E- environment, S- social, G – governance) do podejmowania decyzji oznacza tak naprawdę zwiększanie ilości informacji, którą o tej spółce pozyskujemy i którą analizujemy. Obok analizy danych finansowych dokonujemy analizy danych niefinansowych, czyli dotyczących kwestii środowiskowych, społecznych i ładu korporacyjnego, czyli sposobu w jaki spółki są zarządzane i nadzorowane. Do tych informacji zaliczamy na przykład to, czy firma dąży do zmniejszenia poziomu emisji CO2, zmniejszenia zużycia wody, czy współpracuje z lokalnymi społecznościami, jak dba o sprawy pracownicze i jaką ma politykę w kwestiach etyki i przeciwdziałania korupcji. Pozyskane dane z tych obszarów służą nam później tworzeniu wewnętrznego ratingu ESG, który w zależności od rodzaju funduszu i tego jak mocno integruje on elementy ESG w swoim procesie inwestycyjnym, ma większy lub mniejszy wpływ na podejmowane decyzje inwestycyjne. Czy można powiedzieć, iż któraś z literek ESG jest dla inwestorów instytucjonalnych ważniejsza? Czy jest może tak, iż zależy to od sektora, w którym spółka działa? Przez wiele lat elementem ESG, na który każdy zwracał uwagę był ład korporacyjny. Jego istotność na pewno nie uległa zmniejszeniu, gdyż bez przestrzegania jego zasad jakiekolwiek działania w innym obszarze będą niewiele warte. Obecnie coraz większą wagę inwestorzy przywiązują do kwestii środowiskowych i społecznych. Wiąże się to z coraz większą presją regulatorów oraz organizacji pozarządowych, które dążą do alokowania funduszy w sektorach i spółkach, które postrzegane są jako wspierające zrównoważony rozwój gospodarek i planety. Oczywiście to, który element, środowiskowy, społeczny i ładu korporacyjnego jest istotniejszy w przypadku danej spółki jest powiązane z sektorem, w którym ona działa. Na przykład ład korporacyjny w banku odgrywa większą rolę niż kwestie środowiskowe. Jak Twoim zdaniem wygląda przyszłość dla inwestowania opartego o ESG w Polsce? Myślę, że tak jak i w Europie Zachodniej inwestowanie oparte o ESG będzie zyskiwało na znaczeniu. Obecnie w Europie ogółem około 50% aktywów uwzględnia analizę ESG w swoim procesie inwestycyjnym. Zgodnie z raportem MSCI „Investment Insights 2021” 73% inwestorów, którzy wzięli udział w przeprowadzonym badaniu planuje zwiększyć inwestycje uwzględniające czynniki ESG. Pokazuje to, iż inwestowanie oparte o ESG przestaje być na świecie pobocznym nurtem a staje się głównym trendem. Wpływ na ten stan rzeczy mają rosnące regulacje i ujednolicenie zasad raportowania, zmiany klimatu, wzrost

Sylwia Jaśkiewicz EN

12 questions to: Sylwia Jaśkiewicz, CFA Sylwia, thank very much for your participation in the 12on12 project! You are one of few women on the Polish capital market who is the head of equity research department in a brokerage house. You have over two decades of experience in analysing companies and issuing recommendations. Tell us what the Polish capital market looked like before year 2000 and how it has changed to the present day? At that time, it was not yet known in which direction financial institutions would develop, whether typical investment banks would emerge or whether the universal bank model would prevail. Capital market institutions were emerging. I remember that I used to walk to the KNF (Polish Financial Supervision Authority) on foot for financial statements and reports of companies covered and photocopied them. Now, actually for a year and a half, I have not moved from my desk at home and I have access to everything. On-line meetings are incredibly convenient. In the classic pre-pandemic arrangements, I certainly would not be able to write as many reports as I do now. One of the elements that, in my opinion, has remained unchanged is the low representation of women. Both you and I are used to being the only woman at company meetings. What do you think is the reason for this? Do you see the progress? Meetings with one of the industrial companies come to mind in particular, due to high attendance –  what happens in that company is often an early indicator for the economy. Maybe out of about 100 persons, only me and a journalist were women, but often I was the only woman. Unfortunately, that has not changed. The job of an equity analyst is extremely time-consuming as well as emotionally and physically demanding. At the same time, it is an individual work. It is very difficult to delegate responsibilities to another person for a certain period of time, which makes it difficult to align with maternity plans, yet it is not impossible. Yet, it needs trust on the side of the employer. Working on the capital market means having everyday meetings with management boards of public companies, analysing presentations of strategies and quarterly results. What do you think makes a company transparent and its investor relations highly or poorly rated? In my opinion, this is a consistent presentation of the same set of data, which does not change over a period of time. Trustworthiness of the corporate representatives and access to the company are also important. What matters is a reasonable strategy and its consistent implementation. Are there industries that are easy to analyze and which are difficult to cover? Do you think the analyst should focus on the industry that he / she is passionate about? Or rather the opposite, lack of personal commitment and own experience is an advantage as it allows you to look more objectively at the sector and companies listed in it? Oh yes, there is a sizeable difference between industries. Nowadays, I often focus on biotechnology projects. This is a very difficult sector, as financial analysis strictly speaking consumes maybe 5% of the working time. The remaining time has to be spent on learning about the therapeutic area and mechanisms of potential therapy. All this must be embedded in global trends. This on top overlaps with probabilities of success, legal regulations, and many other factors. Undoubtedly, this is the most complicated sector among the ones I have analysed, including the automotive, retail (also ecommerce), wholesale and construction materials industries. I believe that it is impossible to be a good analyst without being passionate about your work and the sector analyzed. Knowledge always helps. I am lucky to have such a job, because I can confidently say that it is my hobby. The share price of listed companies is influenced by both fundamental and non-fundamental factors. After years of experience, how do you see the role of an equity analyst? Is it looking for companies whose stock price should increase significantly in the next few months due to the so-called undervaluation or rather concentrate on the so-called triggers and sentiment? I think that all aspects should be taken into account and one should look for undervalued companies with triggers and good sentiment. So what if the analyst is right and the company will profit in the long term if it is possible that its share loses a lot in the meantime (timing matters). This means that the time to buy was not good, because something was missing. Sometimes it seems to me that prices of companies are largely determined by the results of the next quarter. Sometimes I wish it were different. In the dilemma of whether to bet on a horse or a jockey, Warren Buffet says that when a reputable management meets a business with a bad reputation, it is the reputation of the business that wins. What are your observations on this matter? I fully agree. The questions is whether a management with a good reputation would engage in a business with a bad reputation at all? Although we hear more and more about stakeholders on the financial and capital markets, the overriding goal spoken about in Poland is building shareholder value. What is it? What actions of management boards create it and what do they destroy? Stock price increase, dividend in the long term. For this, you need a stable management board, a well-organized development strategy with set directions, often based on new ideas. A shareholder should feel safe and believe that what the management board does, even if it generates costs in the short term, opens the company to new prospects in the long run. The perfect example is Neuca. Lack of a long-term vision, chaos in management, including personal, financing of very risky and inconsistent ventures, creative accounting, shifting everything possible off balance sheet or outside of profit and loss account should cause concern. We have already mentioned that women are a

Sylwia Jaśkiewicz PL

12 pytań do: Sylwia Jaśkiewicz, CFA Sylwia, bardzo Ci dziękuję za udział w projekcie 12on12! Jesteś jedną z nielicznych kobiet na polskim rynku kapitałowym, która jest szefową działu analiz w biurze maklerskim. Posiadasz ponad dwie dekady doświadczenia w tworzeniu analiz i rekomendacji. Powiedz nam jak wyglądał polski rynek kapitałowy przed 2000 roku i jak się zmienił do czasów obecnych? Wtedy nie było jeszcze wiadomo, w jakim kierunku rozwiną się instytucje finansowe, czy pojawią się typowe banki inwestycyjne, czy zwycięży model banku uniwersalnego. Instytucje rynku kapitałowego tworzyły się. Pamiętam, że po sprawozdania okresowe spółek chodziłam pieszo do KNF i je kserowałam. Teraz, właściwie od półtora roku, nie ruszam się od biurka w domu, a mam dostęp do wszystkiego. Spotkania online są niesamowicie wygodne. W klasycznym modelu, sprzed pandemii, na pewno nie byłabym w stanie pisać tylu raportów, co teraz.   Jednym z elementów, który w moim odczuciu pozostał niezmieniony to niski udział kobiet. Zarówno Ty jak i ja jesteśmy przyzwyczajone do bycia jedynymi kobietami na spotkaniach ze spółkami. Co jest w Twojej opinii tego powodem? Czy widzisz postęp? Zwłaszcza przychodzą mi do głowy spotkania z jedną ze spółek przemysłowych, zwykle bardzo liczne, bo to, co dzieje się w tej spółce jest często wczesnym miernikiem gospodarki. Może na około 100 osób z kobiet byłam ja i jeszcze pani dziennikarka, a często też byłam jedyną kobietą. Niestety, to się nie zmieniło. Praca analityka jest szalenie pochłaniająca czasowo, emocjonalnie i fizycznie. Jednocześnie jest to praca indywidualna. Bardzo ciężko jest przekazać okresowo obowiązki innej osobie, co wydaje się, że utrudnia pogodzenie z planami macierzyńskimi, choć nie jest to niemożliwe. Tu jednak potrzebne jest zaufanie pracodawcy. Pracując na rynku kapitałowym codziennością są spotkania z zarządami spółek publicznych, prezentacje strategii czy wyników kwartalnych. Co Twoim zdaniem stanowi o przejrzystości spółki i tego czy prowadzone przez nią relacje inwestorskie są wysoko lub nisko oceniane? Moim zdaniem jest to konsekwencja w podawaniu tego samego zestawu danych, które jednocześnie nie zmieniają się historycznie. Ważna jest możliwość szybkiego dostępu do spółki i zaufanie do osób ją reprezentujących. Liczy się rozsądna strategia i jej konsekwentna realizacja.    Czy są branże, które analizuje się łatwo a które analizuje się trudno? Czy Twoim zdaniem analityk powinien analizować branżę, która ją/jego pasjonuje? Czy raczej odwrotnie, gdyż brak zaangażowania i własnych doświadczeń jest przewagą, gdyż pozwala obiektywniej spojrzeć na sektor i spółki w nim notowane? Oj tak, jest duża różnica między branżami. Teraz często pochylam się nad projektami biotechnologicznymi. Jest to bardzo trudne zagadnienie, bo tu analiza stricte finansowa pochłania może 5% czasu pracy, a reszta to poznanie obszaru terapeutycznego, mechanizmu potencjalnej terapii. To wszystko trzeba osadzić w globalnych trendach. Na to nakładają się prawdopodobieństwa sukcesu, regulacje prawne i masa innych czynników. Niewątpliwie jest to najbardziej skomplikowany sektor spośród analizowanych przeze mnie, wśród których są też między innymi branża motoryzacyjna, detaliczna (także ecommerce), hurtowa, materiały budowlane. Uważam, że nie da się być dobrym analitykiem nie pasjonując się pracą i analizowanym sektorem. Wiedza zawsze pomaga. Mam szczęście, że wykonuję taką pracę, bo śmiało mogę powiedzieć, że jest to moje hobby. Na cenę akcji spółek giełdowych mają wpływ zarówno czynniki fundamentalne jak i niefundamentalne. Jak po latach doświadczenia patrzysz na rolę analityka spółek? Czy rolą jest szukanie spółek, których cena giełdowa powinna w przeciągu następnych miesięcy znacząco urosnąć ze względu na fundamenty tzw. niedowartościowanie czy raczej koncentrować się tzw. triggerach i sentymencie? Sądzę, że należy brać wszystko pod uwagę, czyli szukać spółek niedowartościowanych z tzw. triggerami i dobrym sentymentem. Co z tego, że analityk może mieć rację i spółka w długim okresie zyska, jeśli będzie można na niej w międzyczasie sporo stracić (liczy się timing). Oznacza to, że moment na kupno nie był dobry, bo czegoś zabrakło. Wydaje mi się czasami, że kursami spółek w dużym stopniu rządzą wyniki w kolejnym kwartale. Czasami chciałabym, żeby było inaczej.     W dylemacie czy postawić na konia czy jokeja Warren Buffet mówi, iż gdy zarząd ze świetną reputacją natrafia na biznes o złej reputacji, to reputacja biznesu wygrywa. Jakie są Twoje obserwacje w tej kwestii? Zgadzam się w zupełności. Pytanie, czy zarząd ze świetną reputacją zaangażuje się w kiepski biznes? Choć na rynkach finansowych i kapitałowych coraz częściej słychać o interesariuszach, nadrzędnym celem, o którym mówimy w Polsce, jest budowanie wartości dla akcjonariuszy. Czym ona jest? Jakie działania zarządów ją budują a jakie niszczą? Wzrost kursu akcji, dywidenda w dłuższej perspektywie. Do tego potrzebny jest stabilny zarząd, poukładana strategia rozwoju z wytyczonymi kierunkami, często w oparciu o nowe pomysły. Akcjonariusz powinien czuć się bezpiecznie i wierzyć, że to, co robi zarząd, nawet jeśli generuje koszty w krótkim okresie, otwiera spółkę na nowe perspektywy w dłuższym czasie. Idealnym przykładem jest tu Neuca. Brak długoterminowej wizji, chaos w zarządzaniu, także osobowy, finansowanie bardzo ryzykownych i niespójnych przedsięwzięć, kreatywna księgowość, z wyłączaniem poza bilans czy rachunek wyników wszystkiego, co się da, powinny budzić niepokój.  Wspomniałyśmy już, iż kobiety są mniejszością na rynkach kapitałowych. Tak samo jest w zarządach i radach nadzorczych największych spółek giełdowych. Na koniec 2020 roku we władzach 140 największych spółek notowanych na GPW kobiety stanowiły tylko 15,5%. Z czego taka sytuacja Twoim zdaniem wynika i co mogłoby ją zmienić? Przekonanie osób, które mają na to wpływ, że różnorodność buduje wartość. Wspieranie kobiet przez kobiety, czego często brakuje. Sądzę, że mężczyźni promują siebie wzajemnie dużo bardziej. Nie chciałabym być awansowana tylko dlatego, że jestem kobietą, ale nie chciałabym też być pomijana z tego powodu. Życie przyniosło mi niespodziankę, czyli wyrzucenie z pracy po urodzeniu dziecka. Mam nadzieję, że w obecnych czasach żadnej kobiecie się to nie przytrafi. Jest to dość traumatyczne wydarzenie. Nie mogłam wyjść z zaskoczenia, kiedy mój kolejny przełożony powiedział „dziecko? i co w tym dziwnego?”. Nawet jednego dnia nie byłam na zwolnieniu z powodu dziecka. Oprócz pracy w dziale analiz, interesujesz się także psychologią. Czy patrząc na niektóre osobowości na szczycie hierarchii korporacyjnych masz wrażenie, iż przyciągają one tzw. narcyzów? To nawet nie jest moje wrażenie, a badania naukowe. NPD (ang. narcissistic personality disorder), czyli narcystyczne zaburzenie osobowości ma ok. 1% populacji, natomiast jeśli mówimy o spektrum narcyzmu to

Małgorzata Kloka EN

12 questions to: Małgorzata Kloka, CFA Gosia, thank you very much for agreeing to take part in the 12on12 project and to tell your inspirational story! We have summer holidays now, so let’s start with your trip around the world – you had a great job and were a well-recognized and respected equity analyst in Poland. One day you decided to go on a trip around the world with your partner. It took a lot of courage. How did it all happen? Actually, I do not know where this idea really came from. At some point, I realized that my life is mainly my job, which – although undoubtedly interesting and intellectually stimulating – suddenly became comfortable and repetitive. Traveling then seemed to me to be something distant, unattainable, a bit romantic, but also out of reach in my typical corpo-life. The need for change began to grow in me and it turned into a need to travel. And I fueled it, reading travel literature, going to various events and dreaming about what would happen if… This shy need turned into a belief that it was the only right way and a natural step. The only thing left was to count the money, hand in my resignation and get a one way ticket…What was your journey like? How long were the preparations? Which countries did you visit first and which regions ended your journey? Preparations related to the practical aspects of this undertaking lasted a few short months and were not overly complicated. They included, among others, picking up the equipment, getting necessary vaccinations and purchasing an airline ticket – one way, of course. However, getting mentally ready, reaching this decision and finding the strength to go beyond the scheme – it took a few years. Our journey lasted 14 months and started in South America, in the capital of Ecuador. We spent the first few months on this continent – exploring the Andes, the Galapagos archipelago and Patagonia; we were on Atacama and Salar de Uyuni. Then we flew to New Zealand – an incredibly diverse country – and Australia, which – with the vastness and wildness of the landscape – stole our hearts. We then spent several months in Southeast Asia. Kyrgyzstan and Nepal were the last points on our travel map. The mountain landscapes of both countries made a great impression on us and gave us many unforgettable memories. One of the outstanding Polish reporters once wrote that the journey „never ends, because the tape of memory continues to spin inside us, even though physically we have not moved from our place for a long time”. This statement is very dear to me, because the memories are still alive, this trip stills seems to be close to me, and the experiences that I gathered influences the way I look at many things today. It is said that travel is the best education – what did this trip teach you and is it an experience for everyone? While traveling, you can learn many things about the world, but also about yourself. In my case, this experience strengthened the appreciation and the need for contact with nature, taught me greater openness – to other cultures, customs, stories, improved my sense of observation and convinced that the journey is often more important and beautiful than the destination. From these more ordinary lessons – 14 months of carrying all my things in the backpack and a limited number of fashion choices, allowed me to discover that smart minimalism is one of the greatest  lifestyle trends. Traveling means learning many great things – that people are good and proud of who they are; that they smile a lot and help when the situation calls for it. That animals living in the wild are one of the most touching sights. That food is an important part of sightseeing, and an overnight stay under the sky with a million stars is often a better option than a five-star hotel. But while traveling around the world, one can also experience sad and bitter reflections: the destructive impact of man on the environment or the problem of poverty and social inequality. Of course, these problems are widely known, but experiencing them at your fingertips makes them more tangible, more real. Is traveling for everyone? In my view – yes. There is no one pattern, one strategy. Young people travel and seniors do too, very rich ones but also those not so well-off, those who are obsessive planners and who do not know where their bus is going. I think that everyone can develop their own style that works for them. In addition to travel, you are also passionate about sport – you are an avid cyclist. Where does the passion for this sport come from? I have always loved sports, at school I was involved in all possible activities, later on I played for my university basketball team. I also love skiing and hiking. I started cycling – first a mountain bike, now also a road bike – a few years after starting my professional career. It all began quite randomly, my friend got into cycling, she had a beautiful bike and looked so amazing on it … well … at the beginning it was probably a positive jealousy … Cycling has a lot to offer and I take from it what I need. Sometimes it is contact with nature, tranquility, time with yourself; sometimes an intense training, testing your limits, adrenaline; sometimes the touring and social aspect; sometimes pride in making technical advances; and sometimes, well, just childish, maybe a little silly joy of riding through puddles and scraping mud off your face when you get home. After returning from your trip, you got a great job at Benefit Systems, a publicly listed company, where you took the position of head of investor relations. Could you tell our readers what are investor relations and what are its key the tasks? Investor relations is a

Małgorzata Kloka PL

12 pytań do: Małgorzata Kloka, CFA Gosia, bardzo dziękuję, iż zgodziłaś się wziąć udział w projekcie 12on12 i opowiedzieć swoją inspirującą historię! Mamy wakacje zacznijmy więc od Twojej podróży dookoła świata – miałaś świetną pracę w korporacji, byłaś bardzo rozpoznawaną i cenioną analityczką akcji w Polsce i pewnego dnia stwierdziłaś, iż wyjeżdżasz z partnerem w podróż dookoła świata. To wymaga ogromnej odwagi. Jak do tego doszło? Właściwie nie wiem, skąd wziął się ten pomysł. W którymś momencie uświadomiłam sobie, że moje życie to głównie praca, która – choć niewątpliwie ciekawa i stymulująca intelektualnie – nagle zrobiła się komfortowa i powtarzalna. Podróżowanie wydawało mi się wtedy czymś odległym, ulotnym, trochę romantycznym, ale i nieosiągalnym w moim małym korpo-życiu. Potrzeba zmiany zaczęła we mnie kiełkować i przeistoczyła się w potrzebę podróży. A ja ją podsycałam, czytając literaturę podróżniczą, chodząc na różne ‘eventy’ i fantazjując o tym, co by było gdyby… Ta nieśmiała potrzeba z czasem przerodziła się w przekonanie, że to jedyna słuszna droga i naturalny krok. Pozostało tylko policzyć fundusze, złożyć wypowiedzenie i wsiąść do pociągu byle jakiego… Jak wyglądała Wasza podróż? Jak długo trwały przygotowania? Które kraje odwiedziliście najpierw, a które regiony zakończyły Waszą podróż? Przygotowania – te związane z praktycznymi aspektami tego przedsięwzięcia, trwały kilka krótkich miesięcy i nie były przesadnie skomplikowane – obejmowały m.in. skompletowanie sprzętu, wykonanie szczepień i zakup biletu lotniczego – oczywiście w jedną stronę. Natomiast przygotowania mentalne, dojrzewanie do tej decyzji i znalezienie w sobie siły, żeby wyjść poza schemat – to zajęło nam w zasadzie lata. Nasza podróż trwała 14 miesięcy i zaczęła się w Ameryce Południowej, a dokładniej w stolicy Ekwadoru. Pierwszych kilka miesięcy spędziliśmy na tym kontynencie – eksplorowaliśmy Andy, archipelag Galapagos i Patagonię; byliśmy na Atacamie i boliwijskim Salarze. Następnie polecieliśmy do niesamowicie różnorodnej Nowej Zelandii oraz Australii, której bezkres wybrzeża i dzikość krajobrazu skradły nasze serca. Kilka miesięcy spędziliśmy w Azji Południowo-Wschodniej, a ostatnimi punktami na mapie naszej podróży były górskie klimaty Kirgistanu i Nepalu – oba te kraje zrobiły na nas ogromne wrażenie i mocno utkwiły nam w pamięci. Jeden z wybitnych polskich reportażystów napisał kiedyś, że podróż „nie kończy się nigdy, bo taśma pamięci kręci się w nas dalej, mimo że fizycznie dawno już nie ruszamy się z miejsca”. To stwierdzenie jest mi bliskie, bo wspomnienia są nadal żywe, ta podróż cały czas wydaje się być blisko mnie, a doświadczenie zebrane w jej trakcie, wpływają na to, jak dziś patrzę na wiele rzeczy. Mówi się, iż podróże kształcą – czego nauczyła Cię ta podróż i czy jest to doświadczenie dla każdego? Podróżując, można nauczyć się wielu rzeczy o świecie, ale i o sobie. W moim przypadku, to doświadczenie umocniło docenienie i potrzebę obcowania z naturą, nauczyło większej otwartości – na inne kultury, obyczaje, historie, wyostrzyło zmysł obserwacji i przekonało, że droga jest często ważniejsza i piękniejsza niż cel. Z tych bardziej prozaicznych lekcji – 14 miesięcy noszenia całego ‘dobytku’ na plecach i ograniczonej liczby stylizacji pozwoliło mi odkryć, że mądry minimalizm to jeden z najlepszych trendów life-stylowych.  Podróżowanie to nauka wiele pozytywnych rzeczy – że ludzie są dobrzy, uśmiechnięci i dumni z tego, kim są i że pomagają, gdy wymaga tego sytuacja. Że dzikie zwierzęta żyjące na wolności to jeden z bardziej wzruszających widoków. Że jedzenie jest ważną częścią zwiedzania a nocleg pod niebem z milionem gwiazd to często lepsza opcja niż pięciogwiazdkowy hotel. Ale jeżdżąc po świecie można też doświadczyć smutnych i gorzkich refleksji: destrukcyjnego wpływu człowieka na środowisko czy problemu biedy i nierówności społecznych. Oczywiście te problemy są powszechnie znane, ale obcowanie z nimi z bliska sprawia, że mocniej docierają do świadomości i zaczynają bardziej uwierać. Czy podróżowanie jest dla każdego? Wg mnie jak najbardziej tak, bo nie ma jednego schematu, jednej strategii. Podróżują ludzie młodzi i seniorzy, bardzo bogaci, ale też nie najlepiej sytuowani, tacy, którzy obsesyjnie planują i tacy, którzy nie do końca wiedzą, dokąd jedzie ich autobus. Myślę, że każdy może wypracować własny styl, który mu odpowiada. Oprócz podróży pasjonujesz się również sportem – świetnie radzisz sobie w kolarstwie. Skąd pasja do tego sportu? Zawsze kochałam ruch, w szkole angażowałam się we wszystkie możliwe aktywności, a na studiach grałam w akademickiej drużynie koszykówki. Z chęcią jeżdżę na nartach i chodzę po górach. Na rowerze – najpierw górskim, teraz również szosowym – zaczęłam jeździć kilka lat po rozpoczęciu pracy zawodowej. Rozpoczęło się dość przypadkowo, koleżanka wkręciła się w kolarstwo, miała piękny rower i tak profesjonalnie na nim wyglądała… no cóż… na początku to chyba była taka pozytywna zazdrość… Kolarstwo to sport o wielu twarzach; ma wiele do zaoferowania – a ja biorę to, czego akurat potrzebuję – czasem to kontakt z naturą, wyciszenie, konstruktywna samotność; czasem ostry wycisk, testowanie swoich możliwości, adrenalina; czasem aspekt turystyczny i społeczny; czasem duma z robienia postępów technicznych; a czasem, no cóż, po prostu dziecięca, może trochę głupia radość z jeżdżenia po kałużach i zeskrobywania błota z twarzy po powrocie do domu. Po powrocie z podróży, zdobyłaś świetną pracę w spółce giełdowej Benefit Systems, w której objęłaś stanowisko szefa relacji inwestorskich. Powiedz naszym czytelnikom czym są relacje inwestorskie i jakie zadania stoją przed osobą na tym stanowisku? Relacje inwestorskie to komórka w spółkach publicznych, która zajmuje się szeroko pojętą komunikacją z rynkiem kapitałowym – akcjonariuszami, zarządzającymi funduszami, analitykami z biur maklerskich, inwestorami indywidualnymi. Relacje inwestorskie to obszar bardzo mocno związany z finansami firmy, jej strategią i otoczeniem biznesowym, a w ostatnim czasie również z kwestiami ESG. W codziennej pracy spotykam się z przedstawicielami rynku kapitałowego, analizuję dane – finansowe i niefinansowe – i przygotowuję komunikację spółki np. związaną z publikacją wyników kwartalnych lub innymi istotnymi wydarzeniami. Działy relacji inwestorskich biorą też często udział w różnych innych procesach w organizacji – np. M&A, czy działaniach w obszarze ESG. W mojej firmie relacje inwestorskie są połączone ze strategią finansową, w związku z tym mam okazję uczestniczyć w procesach związanych z finansowaniem grupy kapitałowej. Co Twoim zdaniem jest definicją dobrych relacji inwestorskich? Czy jest na to jeden przepis czy raczej działania muszą być dostosowane do poszczególnych firm? Chyba trudno o jeden, niezawodny przepis

Aleksandra Włodarczyk EN

12 questions to: Aleksandra Włodarczyk Founder and ambassador of 30% Club Poland Chapter Ola first of all, we did it!!! Collectively with all those involved, we launched the 30% Club Poland. Inform our readers what the 30% Club is and why we took the decision to introduce the campaign to the Polish market? I am very pleased that we have managed to launch the 30% Club in Poland. I remember that we started brainstorming and throwing first ideas almost two years ago. It was a project that required a lot of commitment and a lot of work, but we strongly believed in it from the beginning, which led to the successful launch. The 30% Club is a global campaign engaging most influential people on the top of the corporate ladder to take action to increase gender diversity at board and senior management levels of the world’s biggest companies. We believe that only organizations that foster a truly inclusive culture that include women can use their full potential to positively impact their employees, markets and communities. 30% Club is expanding its international footprint with presence in 18 Chapters around the world. The campaign works a bit differently in each region or country and adapts to the needs and realities of the local market. What are our goals in Poland? Before we set our goals, we looked at our starting point and examined the problems that the Polish market is facing. It turned out that in 2020 the share of women on boards of 140 largest listed analysed companies amounted to only 15.5% and in almost every fourth company there was not a single woman on the management board or supervisory board. We have set the main goal of the campaign in Poland to achieve at least 30% of women on boards of the largest listed companies by 2030. Our goal is long-term; therefore, we have also set an additional medium-term target. We want to ensure that by 2025 there are no all-male supervisory or management boards in companies included in the WIG20, mWIG40 and sWIG80 indices, and that the average share of women on boards reaches at least 20%. What attracted you to this initiative? What have you learned while working on its launch? I have always had an activist streak in me. I was looking for an initiative that would combine the ideals I believe in with the business world in which I operate on a daily basis. I like the business aspect of the campaign based on the measurable impact of diversity on business performance. It seemed that such a message could target a broad audience. Working on launching the Club has taught me how to persuade those who do not yet see the benefits of building a diverse work environment to take action and how to spread enthusiasm to those who are still unconvinced. On my way I met with many unfavourable comments, but today I know that you shouldn’t worry about it, but look for real ambassadors of the cause and do your own thing. I also had to overcome my fear of public speaking as the number of public appearances increased. We also had the opportunity to work together on the report „Women on boards and company performance” and on its promotion. What surprised you about these activities? Conducting the study brought back memories from my student days: building models, writing reports. I forgot how much work it takes to write a few good pages. It was a pleasant return to scientific work, which is completely different from what I do on a daily basis. I was also surprised how eagerly the subject of the report was picked up by the press and how it warmed up the discussion in our financial environment. It shows that we are still lacking such analyses and the topic of diversity has not yet been thoroughly researched. More and more foreign institutions create reports devoted to this subject, but we still lack data in Poland. The data collection took us the most time while writing the report. I must admit that I envy you that you already found your voice many years ago. You are also involved in many prosocial activities. Where do you find the strength and time for such actions? I think I got the activist approach in my blood. I can’t sit still and I have a great need to act and change the reality around me. I was the school president in primary school, I organised a theatre festival in high school. During my professional career, I became involved in the Warsaw Banking Institute project called „Bakcyl”, where I conducted lessons in finance for students in junior high and high school. We complain that the knowledge of Poles in the field of saving and investing is very poor, which later results in problems such as Swiss franc loans or Amber Gold scam, but in fact it’s not difficult to change it. The students were extremely interested in the lessons and absorbed everything I taught them, and I had a great satisfaction to be able to share my knowledge with them. When I see that such small steps can bring a real change, it gives me an incredible strength to act. Recently, your extracurricular activities have been dominated by women and gender equality issues. Where does this interest come from? Choosing a career in financial markets meant working in a male-dominated environment. After studying at the Warsaw School of Economics, where there was no such disproportion among students, working in investment banking was a big change. The more I specialised into the financial markets and the higher I got promoted, the fewer women were around me. In 2017, I obtained an investment advisor license and out of curiosity I looked at the statistics for today. Out of 787 people with the title of investment advisor, there are only 48 women. And it’s not an issue specific for Polish market only. In 2019, Morningstar published a study

Aleksandra Włodarczyk PL

12 pytań do: Aleksandra Włodarczyk Założycielka i ambasadorka 30% Club Poland Ola po pierwsze, zrobiłyśmy to!!! Uruchomiłyśmy 30% Club Poland wraz z całym gronem zaangażowanych osób. Powiedz naszym czytelnikom czym jest 30% Club i dlaczego zdecydowałyśmy się wprowadzić kampanię na polski rynek? Mam ogromną satysfakcję, że udało się uruchomić 30% Club w Polsce. Pamiętam, że pierwsze luźne rozmowy zaczęłyśmy prowadzić prawie dwa lata temu. To był projekt wymagający dużego zaangażowania i ogromu pracy, ale od początku mocno w niego wierzyłyśmy, dzięki czemu odniosłyśmy sukces. 30% Club to globalna kampania, angażująca wpływowych ludzi na najwyższych stanowiskach w korporacjach do działań promujących różnorodność płci we władzach spółek z całego świata. Wierzymy, że tylko organizacje wspierające prawdziwie inkluzywną kulturę, które włączają kobiety, mogą w pełni wykorzystać swój potencjał, by pozytywnie wpłynąć na swoich pracowników, rynki i społeczności. 30% Club poszerza swój zasięg i jest już obecny w 18 punktach na mapie świata (tzw. Chapters). W każdym regionie lub kraju kampania działa trochę inaczej i dostosowuje się do potrzeb i realiów lokalnego rynku. Jakie są nasze cele w Polsce? Zanim wyznaczyłyśmy sobie cele, spojrzałyśmy jaki jest nasz punkt startowy i z jakimi problemami boryka się polski rynek. Okazało się, że w 2020 roku udział kobiet we władzach 140 największych analizowanych przez nas spółek giełdowych wyniósł zaledwie 15,5%, a w prawie co czwartej spółce nie zasiadała ani jedna kobieta w zarządzie, ani w radzie nadzorczej. Za główny cel kampanii w Polsce wyznaczyłyśmy osiągnięcie udziału przynajmniej 30% kobiet we władzach (zarząd plus rada nadzorcza) największych giełdowych spółek do 2030 roku. Nasz cel jest długoterminowy, dlatego wyznaczyłyśmy również cel pomocniczy – średnioterminowy. Chcemy sprawić, żeby do 2025 we władzach każdej spółki z indeksu WIG20, mWIG40 i sWIG80 była kobieta oraz żeby średni udział kobiet we władzach do 2025 wyniósł przynajmniej 20%.  Co Cię przyciągnęło do inicjatywy? Czego nauczyłaś się w pracach nad jej uruchomieniem? Od zawsze miałam w sobie zacięcie aktywistyczne. Szukałam inicjatywy, która połączyłaby ideały, w które wierzę, ze światem w biznesu, w którym działam na co dzień. Podoba mi się biznesowy aspekt kampanii oparty na mierzalnym wpływie różnorodności na efektywność przedsiębiorstw. Wydawało mi się, że taki przekaz może trafić bardzo szeroko. Praca nad uruchomieniem klubu nauczyła mnie, jak namawiać do działań tych, którzy jeszcze nie dostrzegają korzyści z budowania różnorodnego środowiska pracy i jak zarażać swoim entuzjazmem tych jeszcze nieprzekonanych. Na swojej drodze spotkałam wiele nieprzychylnych komentarzy, ale dziś już wiem, że nie należy się nimi przejmować, tylko szukać prawdziwych ambasadorów sprawy i robić swoje. Musiałam też przełamać swój strach przed wystąpieniami publicznymi, których zaczęło się robić coraz więcej. Miałyśmy też okazję pracować razem przy raporcie „Udział kobiet we władzach a efektywność spółek” i przy jego promocji. Co Cię zaskoczyło w tych działaniach? Badanie, które przeprowadziłyśmy przywróciło wspomnienia z czasów studenckich: budowania modeli, pisania raportów. Zapomniałam już, jak dużo pracy wymaga napisanie kilku stron dobrego tekstu. To był przyjemny powrót do pracy naukowej, której tryb jest zupełnie odmienny od mojej codziennej pracy. Byłam też zaskoczona jak chętnie temat raportu został podchwycony przez prasę oraz jak rozgrzał dyskusję w naszym środowisku finansowym. To pokazuje, że brakuje takich analiz i temat różnorodności nie został jeszcze dogłębnie przebadany. Coraz więcej zagranicznych instytucji tworzy prace poświęcone tej tematyce, ale w Polsce wciąż brakuje danych. Ze wszystkich działań nad powstaniem raportu to właśnie zebranie danych zajęło nam najwięcej czasu. Muszę przyznać, iż zazdroszczę Ci tego, że już wiele lat temu odnalazłaś w sobie swój głos. Angażujesz się też w wiele działań prospołecznych. Skąd czerpiesz do tego siłę i czas? Wydaje mi się, że aktywizm wyniosłam z domu. Nie potrafię siedzieć bezczynnie i mam ogromną potrzebę działania i angażowania się w zmienianie rzeczywistości dookoła mnie. W podstawówce byłam przewodniczącą szkoły, w liceum organizowałam festiwal teatralny. Już w trakcie mojej profesjonalnej kariery zaangażowałam się w projekt Warszawskiego Instytutu Bankowości „Bakcyl”, w ramach którego prowadziłam lekcje na temat finansów w gimnazjach i liceach. Narzekamy, że wiedza Polaków z zakresu oszczędzania i inwestowania jest na bardzo niskim poziomie czego efektem są problemy z kredytami frankowymi czy afery typu Amber Gold, a przecież nietrudno to zmienić. Uczniowie byli niezwykle zainteresowani lekcjami i chłonęli wiedzę, którą im przekazywałam, a ja miałam niezmierną satysfakcję, że mogę się nią z nimi dzielić. Gdy widzę, że takie małe i niepozorne kroki mogą przynieść realny efekt to daje mi niesamowitą siłę do dalszego działania. Ostatnio w Twoich działaniach dominują tematy prokobiece i kwestie równości płci. Skąd zainteresowanie taką tematyką? Wybór kariery na rynkach finansowych oznaczał pracę w środowisku zdominowanych przez mężczyzn. Po studiach na SGH, gdzie wśród studentów nie było takiej dysproporcji, praca w bankowości inwestycyjnej to był duży dysonans. Im bardziej zagłębiałam się w tematykę inwestycyjną i im wyżej awansowałam, tym mniej kobiet było dookoła. W 2017 roku uzyskałam licencję doradcy inwestycyjnego i dziś z ciekawości spojrzałam, jak wyglądają statystki. Na 787 osób z tytułem doradcy jest zaledwie 48 kobiet. Nie dotyczy to tylko polskiego rynku. W 2019 roku Morningstar opublikował badanie, które pokazało, że w Wielkiej Brytanii jest więcej funduszy inwestycyjnych zarządzanych przez mężczyznę o imieniu David, niż przez kobietę. Zaczęłam się zastanawiać, dlaczego tak się dzieje. Przecież znam kobiety, które są tak samo dobrze wykształcone, mają równie wysokie ambicje i nie brak im kompetencji. Na to wszystko nałożyły się wydarzenia na polskiej scenie politycznej w 2020 roku, które wywołały masowe protesty uliczne w obronie podstawowych praw człowieka. Dookoła zaczęły powstawać organizacje szerzące edukację i uwrażliwiające na kwestie równości płci. Wtedy i ja poczułam potrzebę działania. Oprócz działań prospołecznych, poświęcasz też czas na rozwój. Jednym z Twoich hobby jest gra na pianinie, nauka francuskiego oraz sport. Czy te zainteresowania towarzyszą Ci od dawna? Czy pomagają odreagować stresującą pracę? Staram się utrzymywać zdrową równowagę pomiędzy życiem zawodowym a prywatnym. Trading to praca na bardzo wysokich obrotach, której towarzyszy dużo stresu, więc pracuję nad tym, żeby po zamknięciu rynku potrafić się wyłączyć. Gra na pianinie okazała się zbawienna, bo idealnie czyści głowę i pozwala skupić się tylko na muzyce, a przy okazji udowodniła mi, że nigdy nie jest za późno, żeby zacząć rozwijać nowe pasje. Zasoby edukacyjne i naukowe są powszechnie dostępne i wszystko zależy od naszych chęci.

Anna Golec EN

12 questions to: Anna Golec, PhD, CFA A woman who builds bridges between the worlds of science and business, who does not give in to stereotypes in her thinking, but rather points them out, and who combines work in Poland and in Sweden. I would like to invite you to a fascinating conversation with Anna Golec, PhD, CFA, who will reveal some secrets about the world of academic research and in a simple way explain such important concepts as the critical mass theory and marzipan layer in relation to the participation of women on boards. The cherry on the top are the great analogies between chess and life! Ania, you have played chess from a very young age. Tell us, what does a child learn while playing chess? Can the knowledge and thinking gained be applied in the adult life? My adventure with chess began quite early, at preschool age, thanks to my grandfather, who probably thought that it would be an interesting way to spend time and an obvious opportunity to develop analytical and planning skills. However, my most important lesson from that time was… confronting with failure, and in fact quite regularly! A five year old’s chances are slim compared to an adult, and there were no head starts given. Chess is an individual game with no space for coincidence, all the moves are the result of the player’s choices and all responsibility for failure falls on him/her. If you lose, it means that you made too many mistakes and your opponent was better. Realizing this is not pleasant at all. It evokes a lot of negative emotions, which you need to be able to re-work constructively, analyse what you can do better, so that next time you can get to a higher level. And analogies with life? I see many, both positive and negative ones. Sometimes, something that looks like an opportunity, such as capturing an important figure, is actually a trap. So you can’t limit yourself to analysing the consequences of one move, but you have to look at consequences in the longer term. I think this is very important in life. From the beginning I was also surprised by the hierarchy imposed in chess – the most important figure is not the agile and versatile queen, but the slow and not very helpful king, whom everyone else must protect. The figures are put into battle and each one is obliged to sacrifice itself if it leads to victory. The king stands aside and is only supposed to survive. Why can’t the queen be the most important figure? Why can’t the king be replaced? Just because! Because someone once defined the rules in this way. Sad, but sometimes very life-like… The extremely beautiful thing is that even an inconspicuous pawn, if it survives the initial games on the chessboard and persistently moves forward, can become a figure that changes the outcome of the game. You attended computer science class and took part in mathematics contests. Research shows that in many countries there are no statistically significant gender differences in math scores, i.e. girls are just as good at math as boys. So why are there fewer girls studying computer science? This question prompted me to have a look at the results of secondary school exams at the extended level from the last 4 years in Poland and it turns out that contrary to the stereotypical thinking, female graduates do better in math, computer science, while male graduates do better in biology or chemistry. Only in physics women win one year and men the next, but the achievements are more or less equal. So it is not true that girls have no aptitude for science. Recently, more and more women are choosing technical studies, but they are still a minority. The question about the reasons for this situation is rather the domain of psychologists and sociologists, so I can only speak about my subjective feelings, which do not have to be representative. The choice of studies or profession is a result of many factors: not only the aptitude and self-confidence, but also what makes someone happy and how someone imagines work in that profession looks like. I had the comfort of choosing any high school I wanted, but I was convinced that computer science was not only IT but also “it”. I liked computers and programming, I was pretty good at it and I wanted to learn more about it. On my first day at the new school when I looked around the classroom, I was quite surprised to see that I was one of four girls and there were 32 boys around us. It was a men’s world filled with male „sensitivity”, where I needed to prove that I can read the school plan correctly and I didn’t get lost looking for my classroom… I should have expected it, but somehow I didn’t think about it before. It also turned out that while it’s fun to sit in front of a computer from time to time, write a simple program and earn some extra pocket money, spending hours in front of a computer screen with little social interaction was not an attractive option for me for many upcoming years of work. So I thought: physics! Something absolutely fascinating, but the job prospects for physicists did not look too rosy at the time, so that also influenced my decision. In the end I chose finance. Finally, there is the question of self-confidence. Many of my talented female colleagues wondered whether they were good enough, whether they would be able to carry through the demanding technical studies. Needlessly. One of the areas you thrive in is science. You are a lecturer – you teach classes in a broad area of economics – do you notice differences in how men and women approach studying economics? Can one generalise or are there statistics available? I work with students in finance and management on a daily basis. It is difficult

Anna Golec PL

12 pytań do: dr Anna Golec, CFA Kobieta budująca mosty między światem naukowym a biznesem, nie poddająca się stereotypom w myśleniu, a wręcz je punktująca, łącząca pracę w kraju i w Szwecji. Serdecznie zapraszam na fascynującą rozmowę z dr Anną Golec, CFA, która uchyli rąbka tajemnicy o świecie badań naukowych i w prosty sposób wyjaśni tak ważne pojęcia jak teoria masy krytycznej i warstwa marcepanowa w odniesieniu udziału kobiet we władzach. Wisienką na torcie są świetne analogie między szachami a życiem! Ania, od najmłodszych lat grałaś w szachy. Powiedz nam czego uczy się dziecko grając w szachy? Czy zdobytą wiedzę i sposób myślenia można zastosować w dorosłym życiu? Moja przygoda z szachami zaczęła się dość wcześnie, bo w wieku przedszkolnym za sprawą mojego dziadka, który zapewne uznał, że będzie to ciekawa forma spędzania czasu i oczywista okazja do rozwinięcia zdolności analizy i planowania. Jednak moją najważniejszą lekcją z tego czasu była… konfrontacja z porażką i to regularna! Pięciolatka ma niewielkie szanse w porównaniu z dorosłym, a nie było taryfy ulgowej. Szachy to gra indywidualna, gdzie nie ma miejsca na przypadek, wszystkie posunięcia wynikają z decyzji gracza i to na niego spada cała odpowiedzialność za porażkę. Jeśli przegrywasz, to znaczy, że popełniasz zbyt wiele błędów i przeciwnik jest lepszy. Uświadomienie sobie tego nie jest czymś miłym. Budzi masę negatywnych emocji, z którymi trzeba umieć sobie konstruktywnie poradzić, przeanalizować, co można zrobić lepiej, aby następnym razem wejść na wyższy poziom. A analogie z życiem? Dostrzegam wiele, zarówno tych pozytywnych, jak i negatywnych. Czasem coś co pozornie wygląda na okazję np. zbicie ważnej figury, jest tak naprawdę pułapką. Nie można ograniczać się więc do analizy skutków jednego posunięcia, ale trzeba patrzeć na bardziej długofalowe konsekwencje. Uważam, że to bardzo ważne w życiu. Od początku zaskoczyła mnie też narzucona w szachach hierarchia – najważniejszą figurą nie jest zwinna i wszechstronna królowa, a powolny i mało przydatny król, którego wszyscy inni muszą ochraniać. Figury stają do walki i każda z nich ma obowiązek się poświęcić, jeśli prowadzi to do zwycięstwa. Król stoi z boku i ma jedynie przetrwać. Dlaczego królowa nie może być najważniejszą figurą? Dlaczego nie można wymienić króla? Bo tak! Bo ktoś kiedyś ustalił takie reguły. Smutne, ale niekiedy bardzo życiowe… Niezwykle piękne jest natomiast to, że nawet niepozorny pion, jeśli przetrwa początkowe rozgrywki na szachownicy i będzie wytrwale posuwać się naprzód, może stać się figurą, która zmieni wynik gry. Uczęszczałaś do klasy informatycznej, brałaś udział w olimpiadach matematycznych. Badania naukowe pokazują, iż w wielu krajach nie ma statystycznie istotnych różnic między wynikami z matematyki ze względu na płeć czyli dziewczynki są tak samo dobre z matematyki jak chłopcy. Dlaczego jest nas więc mniej na studiach informatycznych? To pytanie skłoniło mnie do zerknięcia na wyniki matur na poziomie rozszerzonym z ostatnich 4 lat w Polsce i okazuje się, że wbrew stereotypowemu myśleniu maturzystki lepiej wypadają na matematyce, informatyce natomiast maturzyści na biologii czy chemii. Tylko w fizyce raz wygrywają panie a w innym roku panowie, ale siły są wyrównane. Czyli nie jest tak, że dziewczynom brakuje predyspozycji. W ostatnim czasie coraz więcej pań wybiera studia techniczne, jednak wciąż stanowią mniejszość. Pytanie o przyczyny takiego stanu rzeczy to raczej domena psychologów i socjologów, mogę zatem mówić jedynie o swoich subiektywnych odczuciach, które nie muszą być reprezentatywne. Wybór studiów czy zawodu to wypadkowa wielu czynników: nie tylko predyspozycji, wiary w siebie, ale także tego, co komu sprawia przyjemność i wyobrażenia o tym, jak wygląda praca w danym zawodzie. Ja akurat mając komfort wyboru dowolnego liceum, byłam przekonana, że informatyka to jest to. Lubiłam komputery i programowanie, szło mi to całkiem nieźle i chciałam dowiedzieć się o tym czegoś więcej. Siadając pierwszego września w ławce i rozglądając się po klasie przeżyłam niemałe zaskoczenie widząc, że jestem jedną z czterech dziewczyn a wokół nas 32 chłopaków. Męski świat, męska, nazwijmy to, „wrażliwość”, konieczność udowadniania, że umiem właściwie odczytać plan szkoły i nie zabłądziłam szukając swojej klasy… Niby można się było tego spodziewać, ale jakoś nie pomyślałam o tym wcześniej. Okazało się również, że o ile fajnie jest od czasu do czasu usiąść przed komputerem, napisać jakiś prosty program i dorobić do kieszonkowego, to spędzanie wielu godzin przed ekranem i niewiele interakcji społecznych było dla mnie mało atrakcyjną opcją na długie lata pracy. Pomyślałam więc: fizyka! Coś absolutnie fascynującego, ale perspektywy zawodowe fizyków nie wyglądały zbyt różowo w tamtym czasie, czyli to też ma wpływ na decyzję. Ostatecznie wybrałam finanse. Na koniec pozostaje jeszcze kwestia wiary we własne możliwości. Wiele moich utalentowanych koleżanek zastanawiało się, czy są dość dobre, czy na pewno sobie poradzą na wymagających studiach technicznych. Zupełnie niepotrzebnie. Jedną z dziedzin, w której się rozwijasz jest nauka. Jesteś wykładowczynią – prowadzisz zajęcia z szerokiego obszaru ekonomii – czy zauważasz różnice w podejściu kobiet i mężczyzn do studiów ekonomicznych? Czy można uogólniać czy są może dostępne statystyki? Na co dzień mam do czynienia ze studentami na kierunkach finanse i zarządzanie. Trudno mi jednoznacznie przypisać wzorce zachowań do konkretnej płci. Moje obserwacje są takie, że w Sopocie gdzie uczę, pod względem liczebności dominują panie. Porównując średnie wyniki w podziale na płeć dostrzegam niewielką przewagę studentek. Okres pandemii i wykorzystania różnych narzędzi zdalnego nauczania stworzył mi okazję do obserwowania różnic w stylu pracy i aktywności, których w normalnych warunkach nie widać. Moje spostrzeżenia są takie, że panie pracowały bardziej systematycznie. Co ciekawe, w Szwecji, gdzie również uczę, sytuacja jest dokładnie odwrotna. Oczywiście trzeba pamiętać, że moje obserwacje dotyczą jedynie kilku przedmiotów i to w wąskiej grupie, dlatego nie można ich uogólniać. Uchyl nam rąbka tajemnicy w odniesieniu do świata nauki – ile czasu wykładowcy poświęcają na prowadzenie zajęć, ile czasu zajmuje rzetelne się do nich przygotowanie, a ile czasu zostaje na pracę naukową, w tym pisanie artykułów i prac naukowych? I tu odpowiedź brzmi: to zależy. Przede wszystkim od zajmowanego stanowiska i przypisanych mu obowiązków. Zadaniem pracownika dydaktycznego jest kształcenie i to ono wypełnia większość jego obowiązków. W przypadku pracowników badawczych to praca naukowa będzie głównym obszarem aktywności. Najliczniejszą grupą są jednak „hybrydy” czyli pracownicy badawczo-dydaktyczni, którzy dzielą

Advisory services

We help companies build value for stakeholders by supporting them in decision making and communication of those decisions.

Support in taking decisions that build value for stakeholders.
Organic versus acquisitive growth. Equity versus debt financing.
Corporate strategy and valuation.

Support in relations with shareholders.
Perception studies, Investors’ Days, quarterly presentations.
Dividend and buy-back policies. Creation and valuation of stock option programmes.

Building of financial models and valuation of companies.
Streamlining of the reporting process, creation of controlling and managerial accounting sheets.